czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 22 - Chrzanić ten 1%!

Lisanna stała przy barze i szarą ścierką wycierała kufle po napojach. Żałowała, że wtedy na plaży tak szybko odpuściła. A teraz blondynka leży w szpitalu i białowłosa musiała poczekać z pytaniami "Co do Natsu". Była na siebie zła, że pozwoliła się dziewczynie wymigać od odpowiedzi. Potrząsnęła szybko głową starając się odpędzić te myśli. Gdyby się nad tym zastanowić powinna stać się dla niej milsza, zaprzyjaźnić się z nią by być bliżej Natsu i by ten nie widział jej jako brutalną dziewczynę. Chciała być postrzegana jako delikatna i dziewczęca, miła i urocza osoba. Właściwie taką była. Westchnęła cicho po czym odłożyła czysty już kufel na półkę. Ale gdy widziała Natsu razem z blondynką coś jakby w niej pękało. Ostatkami silnej woli kontrolowała nerwy. W jej głowie powstał mętlik. Tak bardzo chciała pozostać miła, kochana a jednak tak strasznie nie lubiła Lucy...
- Lisanna, nie widziałaś może przypadkiem Erzy? - spytała Mira podchodząc do siostry z małym pakunkiem.- Miałam jej coś przekazać.
- Pojechała razem z Gray'em, NATSU i LUCY do szpitala.- odpowiedziała kładąc nacisk na ostatnie słowa.
- Ach no tak... - westchnęła dziewczyna kładąc dłoń na policzku. - Mam nadzieję, że Lucy wyjdzie z tego cało.
Lisanna zacisnęła zęby, po czym udając zakłopotaną odrzekła:
- Och tak.. Mam nadzieję...

*

- Lucy....? Z Natsu...? - spytali głupio Erza i Gray, wciąż wpatrując się w dziewczynę zszokowani?
Blondynka miała ochotę okryć się kołdrą  tak by nikt jej nie widział. Jednak czuła się jakby sparaliżowana i nie mogła się  ruszyć. Co miała teraz zrobić? Powiedzieć coś czy siedzieć cicho? Tak. Nic nie mówienie wydało jej się najlepsza opcją. Szkarłatnowłosa spojrzała na Natsu i cicho spytała?
- Serio?
Chłopak spojrzał na nią jak najbardziej trzeźwym wzrokiem i kiwną głową. Dziewczyna wytrzeszczyła oczy.
- Co? - spytała jakby nie obecna. Gray nagle wybuchł głośnym śmiechem po czym zwrócił się do Natsu:
- Gratulacje, stary! Nie ma co! 
Erza jakby rozluźniona uśmiechnęła się do Lucy, która jakby odzyskała czucie z rękach i delikatnie ścisnęła kołdrę dłońmi. Granatnowłosy dalej śmiał się w najlepsze klepiąc kumpla po ramieniu, którego lekarz pod wpływem zdziwienia całą sytuacją puścił. Salamander patrzył teraz na czerwoną na twarzy Lucy, która gładziła teraz ze zdenerwowaniem włosy. Uśmiechną się lekko. Erza zobaczyła to, po czym podeszła do blondynki u usiadła na skraju łóżka.Gray stałą przy szafeczce na jakieś drobiazgi.
Doktor widząc, że atmosfera zrobiła sie bardziej przyjazna, wyciągnął Natsu na korytarz, gdzie mówił:
- Wiem co musisz teraz czuć... Ale decyzję trzeba podjąć...
Chłopak ciężko westchną i burkną:
- Tak.. wiem.
- Chciałbyś z nią porozmawiać?
Natsu kiwną głową.
- No dobrze - mrukną lekarz - Jakoś ich zagadam... Ale pamiętaj. Jeżeli zdecydowalibyście na opcję związaną z usunięciem ciąży... Płód można usunąć do.. mniej więcej 2 miesiąca ciazy.. Jest teraz ostatni gwizdek. Natomiast druga opcja... Operację można wykonać w 8 miesiącu ciąży.. Gdyby tak jak mówie nie udało się trzeba ratować dziecko... Ale dziecko musi być też przecież dostatecznie rozwinięte.. Proszę o tym pamiętać...
- Tak.. Jasne.. Będę pamiętać... To może... Pan im..?
- Ach! No tak... Już idę.. - westchną doktor wchodząc z powrotem na salę. - Przepraszam... Czy mógłbym państwa - tu wskazał na Erze i Gray'a - zaprosić na chwilę do mojego gabinetu..? A Pan ma dla mnie te papiery od pielęgniarek?
Lodowy chłopak spojrzal na niego nie przytomny po czym pacną sie w czoło i powiedział:
- Zostawiłem na korytarzu... Zaraz panu dam.. - teraz zwrócił sie do Erzy i Lucy. - Dobra to my chodźmy... Potem pójdziemy do gildii i powiemy, że wszystko dobrze i o...
- A ... Moglibyście na razie innym nie mówić o tym? - jęknęła Blondynka - Szczególnie  Li.. Albo już nic. Po prostu nie mówcie o ... dziecku...
- Skoro nie chcesz.. No tak. Najlepiej będzie jak ty im to powiesz - uśmiechnęła się Erza. - To Pa! Trzymaj się!
- I wy też...
Gdy drzwi za nimi zamknęły się, pogrążony w rozpaczy Natsu usiadł na krześle obok łóżka dziewczyny. Długo nic nie mówił aż w końcy brązowo-oka przerwała ciszę.
- Natsu...? A słuchaj... Jak chcialbyś, żeby on.. lub ona się nazywała...?
Dla chłopaka był to mocny cios. Ona nic nie wiedziała... Już
planowała przyszłość... Ale.. Kto miał żyć? Albo ona albo dziecko... Istniał jakiś maleńki procent, że oboje będą żyć... Zacisną usta po czym cicho zaczą mówić:
- Lucy... Jak.. To znaczy... - Natsu westchną i zaczą mówić o zaistniałej sytuacji, o tym co lekarz mu mówił. - Tak wiec albo ta terapia i... śmierć dziecka... albo operacja... I ... - chłopak przerwał bo głos mu się załamał. Ukrył twarz w dłoniach i siedział tak cicho, bez najmniejszego ruchu. Dziewczyna spojrzała na niego ze zmartwieniem.
- Czy to nie oczywiste? No pewno, że opcja 2...
Salamander spojrzał na nią z przerażeniem.
- Ale wtedy ty... ty wtedy...
- Chcę ocalić dziecko. Ale przecież jeżeli się uda będziemy żyć. Wszyscy. Popatrz na to z tej strony..
- Jest 1 % na.. - zaczą ale Lucy mu przerwała:
- Chrzanić ten jeden procent! A może zmieścimy wię w nim? To wolał bys opcję 1..?
- Nie wolę ŻADNEJ opcji..
Po tej krótkiej odpowiedzi, Natsu i Lucy siedzieli w całkowitej ciszy...

 

sobota, 23 lutego 2013

Ojcem...? - rozdział 21

- No to Lucy opowiadaj. Co się stało? - spytała z zaciekawieniem Erza siadając na brzegu łóżka.
Blondwłosa dziewczyna chwilę zastanowiła się po czym z radośnie odpowiadziała:
- Nic wielkiego. Już w porządku. 
Jednak jeszcze nie wiedziała W jak poważnej jest sytuacji.

*

Natsu stał oparty głową o ścianę jednego z wielu szpitalnych korytarzy. Dłonie zaciśnięte w pięści opierał na szyi. Przerażony, pusty wzrok kierował na wyłożoną kafelkami podłogę. Coraz częściej trudno było mu złapać oddech. I pomyśleć, że przed chwilą już wyobrażał siebie  Lucy i dziecko które miało się narodzić jako jedną, szczęśliwą rodzinę... Teraz jednak został postawiony przed jakże trudnym wyborem. Wspomniał słowa lekarza: "Niestety dzisiejsza medycyna tylko na tyle nam pozwala...". Mówił tak jakby żyli w Edolasie... Jakby nie mieli dostępu do magii... Z całej siły walną pięścią o ścianę, tak, że odrobina zaschniętej  farby spadła na kafelki.
- Co robisz idioto? - usłyszał oburzony, znajomy mu głos - Co ty tu tak sterczysz? Dziewczyny na sali czekają..
Chłopak powoli nie odwracając głowy spojrzał na Graya stojącego na schodach z dużym kartonem. Z powrotem opuścił mętny wzrok nie odpowiadając.
- Stało się co? Bo nie wyglądasz najlepiej... - mrukną od niechcenia granatowowłosy. - Odpowiesz, kretynie?
- Co ja mam zrobić...? - spytał jakby sam siebie szeptem ledwo ruszając ustami.
- Co powiedziałeś? - Gray jakby nie dosłyszał słów chłopaka. Jednak Natsu nie powtórzył tylko upadł na ziemię siadając na nogach (tak jakby przyklęknął). - E stary! Co ci?!
- Nic się nie da zrobić, co.....? - Tu głos mu się załamał. Oparł ręce o kafelki i uśmiechną się lekko. - Nic.. Nic nie za się zrobić...? Hy..? 
Gray spojrzał na chłopaka z zaskoczeniem i zdziwieniem. Nagle ten wybuchną głośnym szaleńczym... śmiechem. Prawą ręką  lekko przerzedził włosy.
- Ej! Natsu?! No jest?! Weź się otrząśnij! - krzykną granatowowłosy potrząsając przyjacielem. - WEŹ SIĘ OPANUJ!
Ręka chłopaka uniosła sie lekko w górę po czym uderzyła Natsu w twarz. Ten pod wpływem uderzenia obrócił głowę i zamarł w bezruchu. Zapanowała nieprzyjemna cisza, którą po chwili przerwał Gray:
- Co ty odwalasz?! - spytał lecz nie uzyskał jednoznacznej odpowiedzi:
- Gray, powiedz mi: od czego są lekarze?
Ten spojrzał na niego ze zdziwieniem, chwile pomyślał i odpowiedział:
- No od... leczenia nie? Od ratowania zdrowia i życie innych...
Natsu cicho westchną po czym z oburzeniem wrzasnął:
- Do dlaczego, do cholery, nie umieją ocalić 2 istnień na ziemi, co?!
I znów ta cisza - okropna przepełniona cierpieniem cisza.Gray zupełnie nie rozumiał o co chodziło kumplowi. Po drugie nigdy nie widział go w takim stanie. To był przerażający widok: Natsu, który jakby się poddał. Przecież nadzieja u tego chłopaka zawsze gasła ostatnia... Natsu pozbawiony nadziei... Gdyby nie widział tego teraz nie uwierzyłby. Nigdy.



*

- Enny to Erza. Erza to Enny. Poznajcie się. - przedstawiła dziewczyny sobie na wzajem. 
- Miło poznać. - powiedziały kobiety jednocześnie zaczynając długą i wesołą rozmowę. 
- A właśnie Lucy. - zaczęła szkarłatnowłosa - Kiedy wyjdziesz ze szpitala?
Blondynka zamyśliła się chwile po czym odpowiedziała:
- Myślę, że za jakieś 5-6 dni.. Muszą mi  zrobić jakieś przeglądy..
- Ale szczerze po co? Mówiłaś, że tylko zemdlałaś...
Enny spojrzała na dziewczyna zdziwiona po czym niepewnie zapytała:
- Nie mówiłaś jej...?
Lucy jakby się zmieszała. nerwowo zaczęła miotać wzrokiem po pokoju poszukując jakiegoś wyjścia z sytuacji. Już miała coś powiedziec gdy nagle na sale wpadł ten sam lekarz.
- Nie było tu może tego różowowłosego idioty? - spytał oburzony.
- Natsu? - zastanowiła się Erza marszcząc brwi.
- Mniejsza o to jak się nazywa... - zniecierpliwiony mężczyzna machną bezsilnie ręką. - był tu?
Dziewczyny spojrzały po sobie po czym przecząco kiwnęły głowami.
- Czy coś się stało?- spytał Lucy wstając z łóżka i opatulając się szlafrokiem.
- Tak! Dużo się stało! - powiedział zdenerwowany lekarz przejeżdżając dłonią po twarzy.
Nagle drzwi na sale otworzyły się i do środka pomieszczenia wszedł Gray niosący pudło z papierami a zaraz za nim Natsu pusto gapiący się w podłogę. Doktor szybko podszedł do niego i chwycił go za kołnierz. 
- Co ty na litość boską odwalasz?!
Blondynka spojrzała na całą tą sytuacje zaszokowana i szybko spytała:
- Co on zaś narobił?
Mężczyzna jakby ją zignorował i tylko powiedział:
- No, brawo. Już ja ciebie widzę w roli ojca.
Na sali zapanowała teraz nieprzyjemna cisza. Gray i Erza gapili się w lekarza trzymającego Natsu za kołnierz. Ten tylko odwrócił wzrok i nic nie powiedział. Lucy miała ochotę gdzieś się ulotnić. szkarłatnowłosa przerwała tą cisze.
- Ojcem..? - spytała niepewnie uśmiechając się. - Niby kogo? Niby .. niby z kim...?
Doktor spojrzał na nią zdziwiony po czym wskazał na stojącą niedaleko Lucy.
Wszyscy spojrzeli na nią zaszokowani.

czwartek, 14 lutego 2013

Czarna magia, jej skutki i decyzja nie do podjęcia. - rozdział 20

Słyszeliście może o Krzysiu z Zapytaj Beczke? Tak miesiąc bez internetu. Witamy w klubie ... Mieszkając na takim zadupiu jak ta wioska ... Internet odłączyli... Myślałam że czegoś dostane ;_; Ale jak już weszłam i zobaczyłam wasze komentarze... KOCHAM WAS! Naprawdę nie sądziłam, że komuś to się może podobać *-* Tak więc juz zaczynam pisac *-*
_____________________________________________

- Tak więc o co chodzi? - spytał Natsu siadając razem z mężczyzną na jednym z krzeseł stojących na korytarzu.
- To bardzo ważne.. - zaczął lekarz - I poważne za razem. Nie wiem tylko od czego zacząć... Może tak: Pani Lucy miała ostatnio jakiś wypadek prawda?
Chłopak kiwną głową.
- Możesz mi powiedzieć jakim rodzajem maga jest pani Lucy? 
- Od kiedy przeszliśmy na "ty"? - spytał Salamander, ale widząc ostre spojrzenie doktora szybko odpowiedział - Mag Gwiezdnych Duchów, ale co to ma do...
Mężczyzna zapisał coś w swoim notatniku, po czym spojrzał na chłopaka już całkiem poważnie. 
- Mam jeszcze jedno pytanie. Wiesz jakim rodzajem magii Lucy "oberwała"?
Natsu zmarszczył brwi myśląc.
- To jakby... Dostała od faceta posługującego się mroczna magią... Tyle wiem... Ale jedno jest pewne: od tego kolesia bardzo wyraźnie czuć było zło...
Lekarz westchną głęboko i poprawił swoje okulary. Powoli podszedł do ściany na której wisiał plakat przedstawiający ciało maga.
- Czarna magia, co?... Eh... No dobrze. Każdy mag Gwiezdnej Energii posiada w sobie coś jakby "radiostację" służącą do przywoływania Gwiezdnych Duchów... To wstęp... - westchną doktor - A teraz do rzeczy. Magię dzielimy na 3 jakby gatunki: Pierwszy gatunek to magia neutralna używana przez tych "dobrych". No na przykład pani Lucy. Idealny przykład. Jest magia.. A raczej duchy, które nie zastanawiają się czy ich właściciel robi dobrze czy źle, wykonują jego rozkazy.. W tym przypadku polecenia te są jak najbardziej słuszne. To my władamy magią a nie magia nami. Drugi rodzaj: magia neutralna używana przez ludzi złych. No na przykład gdyby pani Lucy swoje klucze oddała by komuś kto jest zły.. Byłaby to ta sama magia ale używana przez kogoś kto nie ma dobrych zamiarów. I ostatni gatunek magii: Czarna Magia. Magia chciwców, barbarzyńców, ludzi opętanych. Można powiedzieć, że tą magią nie włada człowiek tylko ona człowiekiem. Niezależnie od tego po jakiej stronie się stoi będzie to zła magia, siejąca zniszczenia, opęta ona jej użytkownika. Tak więc używając trzeciego rodzaju magi ZAWSZE będziemy tymi złymi... Nie da się być dobrym a jednocześnie jej użytkownikiem. Właśnie taką magią zraniono panią Lucy. Wspomniałem o "radiostacji" dzięki której przyzywane są Gwiezdne Duchy. Zapomniałem dodać że Czarna Magia szczególnie źle działa na ludzi stojących po dobrej stronie. Użytkownik 3 rodzaju magii był o tyle silny by swoim atakiem uszkodzić "radiostację" pani Lucy. Tak więc po pierwsze: będą występować trudności z przyzywanie Gwiezdnych Duchów... Ba możliwe jest nawet zniknięcie tej umiejętności. Po drugie: Zdrowie Pani Lucy. Jest ona bardzo powiązana z Duchami więc ich utrata może skutkować poważnym upadku na zdrowiu. W najgorszym wypadku - śmiercią. - na te słowa Natsu wyprostował się w fotelu i wytrzeszczył oczy. - I po trzecie: życie, zdrowie dziecka...
- Kiedy Lucy dostała ot tego gościa kiedy jeszcze nie robi.. znaczy nie było tego... - wtrącił się chłopak. 
- To jest tak jak z bombą atomową: Raz walnęła ale promieniowanie, jej skutki trzymają się bardzo długo. Tak samo z Czarną Magią... Wystąpiło takie jakby promieniowanie. 
- Ale da się to wyleczyć, coś z tym zrobić?! - spytał jakby przerażony Ntasu.
- Są dwa sposoby. Pierwszy - Specjalna terapia. Trwała by 1-2 miesiące. Niestety oznaczałaby ona usunięcie ciąży. W 99% działa. 1% na niepowodzenie. I drugi sposób - operacja. Cholernie niebezpieczna i trudna. Jeżeli powiodła by się i pani Lucy i dziecko by przeżyły. 99% na niepowodzenie... 1% może się powieść.. Aczkolwiek potrzebny by był cud... Gdyby się nie powiodła a takie jak największe prawdopodobieństwo myślę, że bylibyśmy w stanie uratować dziecko...
- I pan stawia nas przed takim wyborem?! Naprawdę nie ma innej opcji?! - krzykną chłopak gwałtownie wstając z fotela. - Pan se chyba jaja robi!
- Niestety dzisiejsza medycyna tylko na tyle nam pozwala... Są tylko 2 opcje.
- To niech ta "dzisiejsza medycyna" i wszyscy lekarze postawią się na moim miejscu.. Na moim i Lucy! Piękny wybór! Albo śmierć albo śmierć! Kurwa cudnie!
- Ja rozumiem jak się czujesz ale proszę się powstrzymywać od takich...
Chłopak zręcznie odsuną fotel po czym z nienawiścią wyszedł z gabinetu trzaskając za sobą drzwiami.

*

- Luuuuuuucy! - krzyknęła Erza rozradowana wbiegając na sale. Za nią niosąc karton z papierami wszedł Gray.
- Hej kochani. - przywitała się już teraz wesoło Lucy kończąc rozmowę z Enny. Nagle szkarłatnowłosa rzuciła się jej na szyję. 
- No już myślałem, że nas nie wpuszczą.. - westchną Gray stojąc w drzwiach. - Wiesz może gdzie znajduje się gabinet tego doktorka? Miałem mu to znieść..
- Nie wiem.. - zaczęła blondynka ale jej koleżanka jej przewała.
- Tym korytarzem na lewo i sala bodajże 40... - zastanowiła się Enny.
- Dzięki - uśmiechną się chłopak wychodząc z sali.
- No to Lucy opowiadaj. Co się stało? - spytała z zaciekawieniem Erza siadając na brzegu łóżka.
Blondwłosa dziewczyna chwilę zastanowiła się po czym z radośnie odpowiadziała:
- Nic wielkiego. Już w porządku. 
Jednak jeszcze nie wiedziała W jak poważnej jest sytuacji...

__________________________________
Tak więc zakończę ten rozdział. Wiem, że jest króciutki ale nad nim długo myślałam :c Dedykuje go wszystkim czytelnikom, wszystkim, którzy zostawiają te super-extra motywujące komentarze <3 
Pa pa :3 9Myślą, ze kolejny rozdział ukaże się ... za jakiś tydzień :3 Aktualnie mam ferie więc więcej czasu na pisanie. jak będę miała wenę to może po jutrze napisze... :3) I wiecie że blog ma prawie 7 tys wyświetleń?! Kochani jesteście!!! <333



środa, 30 stycznia 2013

Obrazki + info.

Hej :D Dzisiaj postanowiłam dodać kilka obrazków NaLu ;3
Ale pierw info! :D :

  • Kocham was *-* Już prawie 4 tys. wyświetleń bloga <333 Czyli jednak ktoś czyta moje wypociny <3 Aż się łezka w oku kręci ^-^
  • Może już zauważcie "Księgę gości". Wpiszcie się, jeżeli czytacie te opowiadania systematycznie (czy coś w tym stylu *-*)
  • Za niedługo możecie się spodziewać kolejnego posta. ;33 
A teraz obrazki:












Jeszcze raz dzięki *-*
Pa <3

wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział 19 - Enny

Hej :D Miłego czytania :3
_____________________________

Salamander otworzył szeroko oczy ze zdumienia. Uśmiechną się lekko i poczuł jak obraz rozmazuje mu się przed oczami.
- Niech pan mi tutaj nie mdleje! - zawołał doktor uderzając chłopaka w ramię. - Niech pan mnie słucha!
Natsu jakby oprzytomniał wlepił oczy w lekarza.
- Pan tak na serio? - Spytał uśmiechając się lekko.
- Za takich rzeczy się nie żartuje.. Przynajmniej nie powinno - westchną mężczyzna. - Ale do rzeczy.. Tak właściwie to nie o tym.. - zaczął ale chłopaka już nie było. Biegł teraz korytarzem do sali, w której leżała Lucy. Zdyszany otworzył drzwi sali 107 i wszedł do środka. Chirurgiczna zieleń aż raziła w oczy. Stały tam 2 łóżka. Na jednym z nich leżała młoda kobieta. Najwyraźniej, również w ciąży. Obok niej, zaś Lucy. Wbiła wzrok w sufit a ręce złożone miała na brzuchu. Uradowany chłopak, widząc swoją ukochaną, szybkim krokiem podszedł do niej. Usiadł przy łóżku na drewnianym taborecie i spojrzał na blondynkę. Ta jednak wciąż spoglądała w górę. Natsu uśmiechną się lekko po czym złapał dziewczynę za rękę.
- Wreszcie przyszedłeś... - powiedziała słabym głosem. - Myślałam, że się nie doczekam.
- A jednak jestem. - szepną chłopak. Lucy odwróciła wzrok od sufitu i spojrzała na chłopaka. Wydawał się taki radosny. Siedzieli tak w przyjemnej ciszy trzymając się za ręce.
- Natsu? - spytała cicho dziewczyna. - Cieszysz się?
Ten spojrzał na nią z zaskoczeniem.
- Tak.. Ale obawiam się o przyszłość... 
Dziewczyna odwróciła wzrok.
- Rozumiem. 
Nagle do sali wbiegł zdyszany lekarz.
- Co pan odwala?! - krzykną z oburzeniem. - Nawet jeszcze nie zdążyłem powiedzieć panu o najważniejszej rzeczy, a ty se zwiewasz jakby nigdy nic!
- No dobra, dobra nie krzycz pan tak. - jękną Natsu - Co jest?
:Doktor westchną głośno przejeżdżając dłonią po twarzy.
- Moglibyśmy porozmawiać na osobności? - spytał szeptem.
Chłopak spojrzał na niego zdziwiony. Nikogo prócz nich, Lucy oraz śpiącej kobiety nie było na sali. A więc o co chodziło?
- No.. Dobrze.. - powiedział zastanawiając się. Spojrzał na blondynkę. Spoglądała na niego kątem oka, udając jednak, że patrzy gdzieś w zupełnie innym kierunku. Salamander pochylił się nad nią i szepną.
- Zaraz wracam. - po czym wyszedł z pomieszczenia razem z lekarzem.
Drzwi zamknęły się a na sali zrobiło się strasznie cicho. Dziewczyna rozglądnęła się w okół siebie. Małe okienka pozasłaniane były roletami, przez co jedynie nieliczne promienie słońca oświetlały pomieszczenie. Usłyszała jakiś cichy jęk. To kobieta leżąca razem z nią na sali obudziła się. Miała ładne brązowe włosy i śliczną brzoskwiniową cerę. Przeciągnęła się leniwie na łóżku, po czym spojrzała na Lucy.
- Dzień dobry - przywitała się radośnie. Usiadła na łóżku i ziewnęła.
- Dzień dobry.. - odpowiedziała niepewnie blondynka. - Pani też..?
Kobieta spojrzała na nią ze zdziwieniem by za chwilę uśmiechnąć się serdecznie. Pogładziła się po brzuchu i westchnęła radośnie.
- Tak.
- Gratulacje.. - powiedziała Lucy również siadając na łóżku.
- Jestem Enny. Miło mi cię poznać - przedstawiła się kobieta.
- A-A ja.. Lucy.. Mi również..  - zająknęła się blondynka. szatynka wydawała się być miłą i sympatyczną osobą.
- Ten chłopak... Co przed chwilą był to twój mąż? - spytała Enny nalewając sobie wody do szklanki.
Dziewczyna zaczerwieniła się lekko i powiedziała:
- Mężem nie jest.. Ale..
-.. Ale ojcem tak? - dokończyła brązowo-włosa.
Lucy jeszcze bardziej rumieniąc się kiwając głową twierdząco.
- A.. pani...mąż.. czy ojciec.. tego dziecka? - spytała niepewnie.
Kobieta nagle jakby przygasła. Opuściła głowę i wbiła spojrzenie w podłogę. Westchnęła głęboko i zaczęła:
- Jeremmy.. Jeremmy kiedy dowiedział się o dziecku .. Opuścił mnie... - Blondynka spojrzała zaszokowana na kobietę, która kontynuowała - On jest dobrym człowiekiem.. kochającym.. Poznaliśmy się w gildii handlowej.. Pomógł mi gdy byłam w ciężkiej sytuacji.. Zaprzyjaźniliśmy się.. Ba.. Pokochaliśmy się. on po jakimś czasie oświadczył mi się... zanim oficjalnie wzięliśmy ślub zaszłam w ciążę... Chciałam sobie z nim ułożyć życie.. Żyć długo i szczęśliwie.. A jednak.. - Enny otarła pojedynczą łzę spływającą po policzku - Całe szczęście mam przyjaciół, rodzinę, którzy zawsze mnie wspierali i wspierają. jestem im naprawdę wdzięczna. Ale ja ciągle wierze, że pomimo tego, że Jeremmy mnie opuścił on jest dobry..
Lucy spojrzała na kobietę zaszokowana całą tą historią. U głowie jej się nie mieściło jak można było zostawić kobietę samą...
- Za to widzę, że ty masz szczęście - radosny uśmiech znów powrócił na twarzy Enny. - Opowiesz mi coś o was.. o nim? 
Blondynka zarumieniła się lekko po czym chrząknęła i niepewnie zaczęła opowiadać...
- My .. To znaczy.. On.. - szatynka dostrzegł zakłopotanie znajomej więc szybko zmieniła temat.
-  A no dobrze.. Nie ważne... Nie sądzisz, że powinni zmienić wystrój sal szpitalnych? wszędzie tylko ta wstrętna chirurgiczna zieleń...


*

- Tak więc o co chodzi? - spytał Natsu siadając razem z mężczyzną na jednym z krzeseł stojacych na korytarzu.
- To bardzo ważne.. - zaczął lekarz.
_________________________
Na dzisiaj koniec. Dziękuje za te wszystkie miłe komentarze cochani :333
Pa :D

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 18 - Szpital

Wybaczcie, że tak długo mnie nie było ;ccc Już zaczynam pisać :333
________________________________
Natsu usiadł przodem do Lucy, delikatnie złapał ją ramiona i położył na kocu. "Staną" nad nią na czworoaka. 
Spojrzał w jej przepełnione strachem oczy, po czym pochylił się nad nią. Oparł się rekami o piasek i delikatnie, namiętnie pocałował ją. Dziewczyna przypomniała sobie, że są na w miarę zaludnionej plaży. Jednak nie sprzeciwiła się pocałunkowi. W tej chwili nie obchodziło ją co inni sobie pomyślą. Nawet Lisanna.

- Czy oni myślą, że ich nie widać? - burknęła Lisanna spoglądając na parę siedzącą na brzegu, przytuloną do siebie. - To wkurzające...
- Oni są tacy słooodcy! - zachwyciła się Mira - Tak do siebie pasują!
- Lucy naprawdę bardzo dobrze robi dla Natsu. - stwierdziła Erza siedząca obok sióstr - Przestał być już taki dziecinny, nie dojrzały i narwany. 
- Nie wiem o co wam chodzi. Jak dla mnie on stał się jeszcze bardziej irytujący. A wszystko przez tą całą głupią Heartfilię..
- Lisanna! - upomniała siostrę Mirajane. - Nie można tak mówić! wstydziłabyś się.
- Albo mi się zdaje, albo ktoś tu jest zazdrosnyy.. - zachichotała szkarłatno-włosa.
- Że niby ja? Śmieszna jesteś..
- Nie znałam tej 'wulgarnej strony" Lisanny - zaśmiała się Mira.

- Chodźmy do wody, Lucy.. - zaproponował Natsu leniwie wstając z ziemi.
- Ok.. - przytaknęła blondynka, również wstając.
Powoli przyzwyczajając się do przyjemnego zimna morza, brązowo-oka weszła do wody, po chwili mając ją już po pas.
- Poczekaj chwile. - westchnęła - Przepłynę się kawałek na tamten półwysep i wrócę.
- A może razem nam popłyńmy? A potem sobie tam przycupniemy na chwilę i tak jak mówisz wrócimy?
- Dobrze - uśmiechnęła się. - Kto pierwszy ten lepszy!
Dziewczyna zanurzyła się i po chwili była już dość oddalona od chłopaka.
- Ej! To nie fair! - ten również zaczął płynąc do brzegu.
Zaśmiał się w duchu. Cieszył się, że miał takiego kogoś jak ona.Było to wspaniałe uczucie.
- Pierwsza! - Krzyknęła Lucy wchodząc na stromy brzeg półwyspu. Zaraz za nią z wody wyszedł Natsu.
- To nie był sprawiedliwy wyścig! Pierwsza wystartowałaś... - jękną, kładąc się na piachu.
- Ble.. Ble... Ble.. - Wygrałam i tyle... - Lucy spojrzała z zastanowieniem gdzieś w morze i westchnęła. Nagle radosny uśmiech znikł z jej twarzy. Zrobiła się blada.
- Ej.. Co jest? - spytał różowowłosy wstając z ziemi. Dziewczyna jednak nie odpowiedziała - Lucy..?
Blondynka zachwiała się i upadła na złocisty piach.
- LUCY! - krzykną Natsu podbiegając do Heatrfili. Podniósł ją i zmierzył puls. Był wyczuwalny. - Lucy... Cholera.. 
Najszybsza droga na plażę prowadziła przez wodę. Chłopak wiedział, że dałby radę ale jednak obawiał się o dziewczynę. Było również inne wyjście - przez las na półwyspie aż na plażę. Jednak długo by to trwało. Ale co mu pozostało... Wziął blondynkę na ręce i zaczął biec. Ścieżka wydawała się nie mieć końca. Natsu co jakiś czas mierzył puls Lucy. Ten jednak stawał się coraz mniej wyczuwalny. Chłopak przeklną w duchu. Musi biec jeszcze szybciej! W końcu dotarł na plażę. 
- Ej! Erza, Gray! - zawołał do przyjaciół, który akurat byli najbliżej. Ci spojrzeli na niego z zaciekawieniem.
- Co jest? -spytała szkarłatnowłosa podchodząc do Salamandra.
- Zawołajcie Wendy... Szybko! - krzykną sapiąc.
Gray spojrzała na niego z przerażeniem.
- Co się stało... - zaczął ale Natsu przerwał mu:
- SZYBKO!
Lodowy chłopak wstał i pobiegł po niebieskowłosą.
- Co jej jest? - spytała ponownie Erza kucając przy nieprzytomnej dziewczynie.
- Nie wiem.. Byliśmy na półwyspie.. I ona nagle straciła przytomność.. Puls jest coraz słabszy.. CHOLERA! Gdzie ten Gray?!
Za chwilę Chłopak przybiegł wraz z zdyszaną Wendy.
- O co chodzi Natsu-san? Co stało się Lucy-sama?!
- Straciła przytomność.. Niby nic ale puls jej zanika.. Wendy możesz coś z tym zrobić? - spytała szkarłatnowłosa próbując opanować emocje. 
- Hai.. (jap. tak) - odpowiedziała smocza zabójczyni klękając przy blondynce. Wszyscy wpatrywali się w dziewczyną. Natsu również klęczał przy dziewczynie łapiąc ją za rękę.
- Co się dzieje..? - jęknęła Wendy zaciskając oczy by wydobyć z siebie jak najwięcej magicznej mocy.
- Wendy.. - zaczął Gray. - Coś nie tak?
- Nie wiem czemu ale.. Nie mogę jej uleczyć... - szepnęła przerażona - Coś jakby odpierało moją moc..
- CO?! - krzykną Natsu wpatrując się w bezradną dziewczynę.
- Gray.. Wezwij karetkę czy coś.. - powiedziała Erza pochylając się nad niebieskowłosą.
- Ok. - przytakną chłopak odbiegając.
- Lucy .. Trzymaj się.. - szepną różowowłosy zaciskając usta.

*

Natsu siedział przed jedną z wielu sal znajdujących się w Szpitalu. Twarz ukrytą miał w dłoniach. Erza opierała się o ścianę pochylając głowę. Gray opierając łokcie o parapet spoglądał w dal za oknem. Wszyscy czekali na jakieś wiadomości o stanie Lucy. Minęły już godziny odkąd dziewczyna została tu przywieziona. Nagle Salamander poderwał się z krzesła.
- Ile można czekać?! - wrzasną waląc pięścią o ścianę. Z niej odpadło trochę tynku.
- Natsu doskonale wiem co czujesz, ale opanuj się. - westchnęła szkarłatnowłosa spoglądając na chłopaka ze współczuciem.
- JAK, DO JASNEJ CHOLERY, MAM BYĆ SPOKOJNY?! - krzykną z oburzeniem.
Drzwi otworzyły się a zza nich wyszedł lekarz.
Różowowłosy natychmiast do niego podbiegł i spytał.
- Co z nią?! Co jej jest?! 
Doktor poprawił swoje okulary i z kieszeni wyciągną notes.
- Tak więc.. Mam do państwa parę pytań. Czy pani Lucy ostatnio miała jakiś wypadek?
- Tak.. - odpowiedział Gray nie odrywając wzroku z szyby. - Utrata pamięci.. Kilka złamań..
- Dobrze.. Przepraszam czy mogli by państwo się udać do izby przyjec i odebrać od pielęgniarek kilka rzeczy..
- Dobra.. - odpowiedzieli zgodnie Gray i Erza. - Chodź Natsu...
-A i jeszcze jedno.. Czy któryś z panów jest "bliższy" pani Lucy?
Szkarłatnowłosa i lodowy chłopak wskazali na Salamandra.
- W takim razie pana zapraszam do mojego gabinetu...
Chłopak spojrzał na lekarza ze zdumieniem po czym poszedł za nim.
Weszli do małego schludnego pokoiku z biurkiem, szafą i dwoma krzesłami.
- Proszę usiąść. - Mężczyzna wskazał na mały taboret stojący przed krzesłem. 
Natsu posłusznie usiadł.
- Mam do pana dość osobiste pytanie. Można zapytać?
- Pewnie - odpowiedział różowowłosy.
- Tak więc.. -westchną doktor. - Czy może pan robił ostatnio z panią Lucy "TO"?
Chłopak spojrzał na lekarza ze zdumieniem. Kiwną głową cały czerwieniąc się.
- A używali może państwo takie coś jak  ZABEZPIECZENIE?
Natsu jeszcze bardziej zarumienił się wlepiając zaskoczone oczy w mężczyznę.
- Tak myślałem. - szepną lekarz. - Tak więc pani Lucy jest w ciąży.
Salamander otworzył szeroko oczy ze zdumienia. Uśmiechną się lekko i poczuł jak obraz rozmazuje mu się przed oczami.

-------------------------
Na dzisiaj tyle :D Wybaczcie, że mnie tak długo nie było :c teraz obiecuję że będę pisać częściej. ;3


piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 17 - Lisanna

Wybaczcie, że tak długo mnie nie było. ;c Net się psuje... No ale już jestem więc zaczynam pisać.
_____________________________________________
- Ja.. Ja... - zaczęła odwracając wzrok - Ja.. sama nie wiem...Gubię się we własnych myślach...
- Nie potrzebnie - szepną Natsu przybliżając się do dziewczyny. Mógł już poczuć jej nierówny oddech. - Zupełnie nie potrzebnie.
Po tych słowach chłopak pocałował dziewczynę. Ta poczuła wielką ulgę. Nie wiedziała dlaczego. oplotła ręce w okół jego szyi odwzajemniając pocałunek. Uklękli na podłodze przytuleni do siebie.

- Nie bądź już na mnie zła. - powiedział cicho. - Nie chce żebyś była przeze mnie smutna, zła...
Poczuł jak łzy Lucy spływają mu po ramieniu.
- J-ja... ja.. j.. ja..- łkała dziewczyna. Po chwili wybuchnęła głośnym płaczem, jeszcze mocniej przytulając się do Natsu. Ten uśmiechną się tylko w duchu. 
- Przecież co coś obiecałem. - szepną - A ja obietnic dotrzymuje.


*

- Całe szczęście dałeś sobie radę. - zaśmiała się w duchu Levy widząc następnego dnia Natsu i Lucy siedzących razem przy barze. - Z resztą wiedziałam, że Lucy nie umie się na ciebie gniewać.
Blondynka oparła głowę o ramię Salamandra.
- Nudy straszne.. - jęknęła. - I gorąco..
- Taka pogoda nadaje się tylko do plażowania - rzuciła Mira.
Natsu jakby wyrwał się z jakiegoś transu powiedział.
- Dobry pomysł. Co ty na to Lucy? Może pójdziemy nad morze?
- Pewnie.. Wszystko by tylko uwolnić się od tego skwaru...
- Co ja słyszę? Wypad na plaże? - zamyśliła się Erza - Chętnie.
- I ja się skusze - stwierdził Gray podnosząc się z krzesła. - jest taki gorąc, że nie wytrzymam.
Juvia spojrzała na niego z uwielbieniem.
- Gray-sama idzie na plaże? W takim razie Juvia także!
I tak większość ludzi z gildii znalazła się nad wodą. Lucy rozłożyła swój koc pod niedużym drzewem, które dawało cień. Obok niej ulokował się różowo-włosy.
- Nie no.. Nie wytrzymam.. idę do wody.. - westchną chłopak.
- Jak chcesz.
Blondynka po chwili przesunęła się na słońce by się poopalać. Posmarowała się olejkiem z filtrem i położyła się.  
- Hejka, Lucy - usłyszała głos. Podniosła się i zauważyła Lisanne w stroju kąpielowym.
- H-Hej.. - Zająknęła się. - Ty też przyszłaś?
- Pewnie - uśmiechnęła się biało-włosa - Masz może pożyczyć krem do opalania?
- Tak.. - powiedziała podając dziewczynie żółtą buteleczkę. 
Lisanna wycisnęła krem na dłoń po czym oddała go Lucy. Usiadła koło niej na piachu smarując sobie nogi i barki.
- Powidz kochana.. - zaczęła - Lubisz Natsu?
Blondynka zarumieniła się lekko. Zdziwiło ją to pytanie. Czy odpowiedź nie była oczywista?
- T-tak.. 
- Bardzo?
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Poczuła lekki strach. Przecież nie powie jej prawdy. 
- Ale co to m... - zdziwiła się.
- BARDZO? - spytała z naciskiem
- ... tak - powiedziała bardzo cicho Lucy.
- Czy coś was łączy? - szepnęła całkiem poważna już Lisanna.
Blondynce coraz szybciej biło serce. Spłonęła czerwonym rumieńcem. Spojrzała na biało-włosą. Gdyby wzrok mógł zabijać..
- Lisanna! - krzykną ktoś. Była to Mira - siostrzyczko, choć tu na chwilkę!
Dziewczyna westchnęła i mruknęła.
- Dziękuje za krem.
Lucy siedziała na kocu całkowicie czerwona. Trzęsła się cała i miała wrażenie, że serce zaraz wyskoczy jej z klatki piersiowej. Nagle czyjś głos wybudził ją z transu.
- Lucy.. Co się dzieje? - spytał Natsu pochylając się nad nią.
Blondynka spojrzała prosto w jego czarne oczy. Przypomniała sobie wszystkie wydarzenia sprzed ostatnich kilku miesięcy. Oblała się rumieńcem.
- Co jest? - spytał Natsu kucając na przeciw jej.
- N-n-nic. - Wyjąkała lekko cofając się.
Chłopak spojrzał na nią z zdziwieniem.
- Ok..  Masz może krem z filtrem?
Lucy szybko podała mu buteleczkę po czym wbiła wzrok w ziemię.
- Dzięki... Cholera... Możesz mi pomóc posmarować plecy? - westchną Natsu opuszczając bezradnie ręce.
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy ciągle rumieniąc się. Rozglądnęła się w ogół siebie. Nigdzie nie widziała Lisanny. Chyba mogła by..
- Dobrze.. - powiedziała, biorąc krem od różowo-włosego. Wylała go sobie troszkę na dłonie i zaczęła smarować nim plecy chłopaka. Ciągle rozglądała się niespokojnie wypatrując Lisanny. 
- Lucy, coś cię gryzie.. Co takiego? - spytał obracając głowę. Spojrzał na nią zaniepokojony.
Blondynka przygryzła wargę i zamyśliła się. Chyba mogła mieć do niego zaufanie...
- Bo widzisz... Lisanna..
- Lisanna? - chłopak zamyślił się a za chwilę na jego twarzy pojawił się sympatyczny uśmiech. - Na prawdę się nią przejmujesz?
Natsu usiadł przodem do Lucy, delikatnie złapał ją ramiona i położył na kocu. "Staną" nad nią na czworoaka. Spojrzał w jej przepełnione strachem oczy, po czym pochylił się nad nią. Oparł się rekami o piasek i delikatnie, namiętnie pocałował ją. Dziewczyna przypomniała sobie, że są na w miarę zaludnionej plaży. Jednak nie sprzeciwiła się pocałunkowi. W tej chwili nie obchodziło ją co inni sobie pomyślą. Nawet Lisanna.
________________________________________

Na dziś tyle. Dzięki za 1000 wejść <3!